Przepiśnik FIT

??????????

Początek lipca to dzień na który czekałam z małym podekscytowaniem. Nie wiem jak wy, ale ja jestem osobą, której bardzo ciężko przychodzi jakakolwiek aktywność fizyczna. W sezonie szkolnym, mam dużo zajęć na uczelni, a potem jeszcze więcej zajęć w domu. Oczywiście mogłabym zagospodarować godzinę dziennie, ale co dużo mówić, zazwyczaj brak mi chęci. Mam na to mnóstwo wymówek: brak odpowiedniego stroju, obuwia, brzydka pogoda, coś mnie boli, nie mam czasu, znacie to? Tak jest w roku szkolnym, ale wakacje to okres, w którym nie przyjmuję do siebie żadnych wymówek. W tamtym roku skrupulatnie ćwiczyłam z Ewą Chodakowską, w tym roku mam ochotę na zupełnie coś innego. Zaczynam swoją przygodę z bieganiem, zgodnie z planem, który możecie znaleźć na stronie [link].

Będąc ostatnio na zakupach w biedronce trafiłam na rzecz, która mam nadzieję, pomoże mi w zorganizowaniu dotychczasowych nawyków żywieniowych z codzienną porcją ćwiczeń. Mam na myśli „Przepiśnik”, czyli notes do zapisywania przepisów kulinarnych. Z oczywistych względów wybrałam wersję FIT, ale do wyboru był jeszcze wariant dla podróżników, z przepisami typowymi dla kuchni zagranicznych oraz lubię jeść dla łakomczuchów. Wnętrze notesu jest kolorowe i bardzo pozytywne. Po otwarciu ukazuje nam się napis ” I’m Fit, I’m healthy and I’m areactive”, a na następnej stronie są naklejki z motywującymi hasłami ” it always seems impossible till it’s done”. I jak tu nie ćwiczyć? W notesie znajduje się 10 prostych kroków do zmiany stylu odżywiania, niby wszystkie znamy, ale warto mieć je zapisane i zebrane do kupy. Później możemy sprawdzić wskaźnik BMI, obliczyć nasze zapotrzebowanie kaloryczne oraz dowiedzieć się ile spalimy kalorii godzinowo, podczas ćwiczeń i wykonywania różnych codziennych czynności. Dodatkowo autor umieścił propozycje ćwiczeń na brzuch, uda, pośladki, ręce plecy i klatkę.

Główna część notesu to miejsce na przepisy, czyli 240 stron podzielonych na śniadania, obiady i desery. W każdej z zakładek możemy znaleźć po 4 przepisy, które pochodzą z bloga www.kuchnianaturalna.blogspot.com. Następnie mamy zakładkę „healthy plan” i aż 60 stron dziennika na 60 tygodni, przeznaczoną do krótkich zapisków oraz codziennych pomiarów kalorii. Dla mnie to strzał w 10, dużo inspiracji czerpię z Internetu, a potem pół dnia zastanawiam się nad adresem strony. Dodatkowo jestem osobą, która musi mieć wszystko dokładnie zapisane i uporządkowane. Co myślicie o takim gadżecie?

Desktop

Trzymajcie za mnie kciuki, pogoda za oknami nie pomaga!

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress