Hydrolat Oczarowy

hydrolat-oczarowy

Do niektórych kosmetyków po prostu musimy dojrzeć, tak jak dorastamy do pierwszego tuszu do rzęs, cienia do powiek czy czerwonej szminki. U mnie takim kosmetykiem jest tonik. Pierwsze podejście było nieudane… nie wiem czy bardziej zawinił sam produkt czy moje podejście. Nie mogę przypomnieć sobie jego nazwy, ale pamiętam, że zostawiał nieprzyjemne uczucie lepkości, a przecież, nie po to myjemy twarz, żeby po posmarowaniu jakimś płynem wszystko się do niej kleiło. Zrezygnowałam. W międzyczasie testowałam parę próbek, ale tak na prawdę tylko wtedy, kiedy sobie o nich przypomniałam. Ten krok w pielęgnacji wydał mi się zbędny, dlatego stwierdziłam- nic na siłę.

 

Do czasu, aż na wiosennym spotkaniu blogerek w moje ręce wpadł hydrolat oczarowy. Przekonywałam sama siebie, że sokoro już go mam to muszę spróbować, przecież nie może się zmarnować. Dzięki buteleczce z atomizerem mogłam go używać jak zwykłą mgiełkę. Na początku stosowałam go od czasu do czasu, czyli podobnie jak wcześniej, gdy mi się o tym przypomniało. Z czasem mi się spodobało, aż przyszło lato i wtedy go pokochałam.

 

hydrolat-oczarowy1

Plusy:

– Wszechstronność, można go używać na wiele sposobów, jako tonik po myciu, odświeżającą mgiełkę, spray do szybko wysychających maseczek (np. glinek) lub jako ich dodatek
– Skład, 99,4% hydrolat z liści Oczaru wirginijskiego, kwas cytrynowy, sorbinian potasu, benzoesan sodu. Hydrolat to nic innego jak produkt otrzymany z destylacji liści oczaru wirginijskiego.
– Działanie, prawdziwy smaczek dla cer tłustych i mieszanych, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum, działa przeciwzapalne i antybakteryjne.
– Wydajność, ok. 3 miesiące codziennego używania.
– Zapach, bardzo intensywny, ziołowy, w moim odczuciu przyjemny, chociaż wiele na niego narzeka
– Cena, 20ł/100ml

 

Minusy:
– Podrażnia, 
w gorszych dniach moja cera była lekko zaczerwieniona, ale zdarzało się to sporadycznie.
– Opakowanie, trzeba uważać na szklane opakowanie, jest dość ciężkie i nie nadaje się do noszenia w torebce. Unikam szklanych opakowań, bo jestem straszną gapą, ale za to atomizer tworzy idealną mgiełkę.
– Dostępność, sklepy online (ecodrogeria)

 

Tak właśnie dorosłam do toniku. Uwielbiam jak koi i odświeża moją twarz. Aktualnie, to mój ulubiony krok pielęgnacji. Oczywiście wciąż jest kilka kosmetyków do używania których zupełnie nie mogę się przekonać, na przykład krem pod oczy czy wszelkie sera. Używacie ich, jakie jest Wasze podejście do tego typu produktów?

 

hydrolat-oczarowy

konfettitime

instagram

facebook-konfettitime

  • Babka sobie żyła

    Po chemicznych, drogeryjnych produktach miałam wielką niechęć do toników. Przez wiele lat w ogóle ich nie stosowałam. Jednak te naturalne bardzo przypadły do do gustu, np. Imbir i trwa cytrynowa z Orientany. Mam cel, aby zminimalizować ilość używanych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Z rana ograniczam się do kremu i tonika, zaś wieczorem: płyn micelarny, płyn do kąpieli Babydream, tonik, witamina C + olej :) Z kremu pod oczy zrezygnuję – podobno nie jest konieczny :)

    • Mój pierwszy tonik był chemiczną bombom i okropnie mnie do siebie zraził. Aktualnie moja pielęgnacja wygląda bardzo podobnie, podejrzewam, że różnią nas tylko kremy :)

  • Kurczę nigdy nie słyszałam o nim. Ciekawy produkt. Co do podrażnień to ja mam skórę na medal- jeszcze nic mnie nie podrażniło ani nie uczuliło ;)

    • Zazdroszczę, ja na swoją mogłabym ponarzekać, ale i tak nie jest najgorzej :)

  • Tonik to u mnie podstawa, bo służy do tego aby przywrócić pH skóry i by nie rozwijały się na niej bakterie. Bez toniku zaraz mnie wysypuje niestety, ale moim ulubieńcem był, jest i będzie Rival the Loop za 4 zł z Rossmanna :) Chociaż nie przeczę, że hydrolat wygląda ciekawie!

  • ja mam wersję różaną, która niestety okropnie śmierdzi, przez co używanie kosmetyku odkładam w nieskończoność (pewnie się do niego nie przekonam) :(

    • ja akurat lubię ziołowe, bardzo naturalne zapachy :)

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress